WPROWADZENIE W DZIEŃ 💙
DZIEŃ 7 – 12 SIERPNIA – MARYJA KRÓLOWA RÓŻAŃCA (Smardzewo)
W centrum naszej diecezji jest niewielka parafia Smardzewo. Dla czcicieli Matki Bożej, zwłaszcza Matki Bożej Różańcowej to jednak bardzo ważne miejsce. Od 2011 r. kościół w Smardzewie jest diecezjalnym sanktuarium Matki Bożej Różańcowej. Systematycznie od tego czasu organizowane są diecezjalne pielgrzymki kół różańcowych, a 15 sierpnia 2019 r. na obraz Matki Bożej zostały nałożone korony papieskie pobłogosławione przez Papieża Franciszka. Cóż to za Obraz? Został sprowadzony do Smardzewa prawdopodobnie pod koniec XVII w. To Obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem, kopia obrazu Matki Bożej Bocheńskiej. Pod wizerunkiem Madonny widnieje napis – słowa modlitwy: „Przez Twe łzy i pot krwawy, Pani świata naszego, módl się, że dobrze skończę bieg żywota mego”. W 1711 r. dokonano aktu zawierzenia Maryi diecezji płockiej, Mazowsza i Rzeczypospolitej.
Dziś zatrzymujemy się w tym miejscu i przy modlitwie różańcowej, tak ważnej dla nas Pielgrzymów idących na Jasną Górę. Trudno sobie wyobrazić naszą Pielgrzymkę bez różańca. Czasem długo trwa ta modlitwa, tyle intencji pisanych i polecanych Matce Bożej. Wiemy, że Maryja w swoich objawieniach bardzo często, może nawet zawsze prosiła o odmawianie różańca. W naszych polskich objawieniach w Gietrzwałdzie jest to prośba o codzienny różaniec. Podobnie dzieciom z Fatimy Matka Boża tę modlitwę polecała.
Jak widać, Różaniec to bardzo ważna modlitwa dla Maryi. Są przecież historie, które pokazują moc modlitwy różańcowej. W 1571 roku zwycięstwo floty chrześcijańskiej pod Lepanto wyproszone modlitwą różańcową. Wtedy, po tym zwycięstwie, Papież Sykstus V ustanowił wspomnienie Matki Bożej Różańcowej. Różaniec wybawił Austrię od komunizmu. Dzięki austriackiemu kapłanowi o. Petrusowi, który w 1948 roku wezwał do krucjaty różańcowej przeciwko okupantowi. Prosił, aby 10% Austriaków zobowiązało się do codziennego odmawiania różańca w intencji opuszczenia kraju przez wojska radzieckie. Modlono się przez 7 lat. W rocznicę pierwszego objawienia fatimskiego, 13 maja 1955 roku, oddziały okupacyjne zaczęły opuszczać Austrię. Modlitwa różańcowa przeprowadzona w lutym 1986 roku na Filipinach obaliła dyktaturę Ferdinanda Marcosa. Kardynał Sin skomentował to krótko: „nie ma odpowiedzi, to był cud”. Znamy świętych, którzy nie wypuszczali różańca z rąk: Ludwik Maria Grignon de Montfort, ojciec Pio, Bartłomiej Longo czy Jan Paweł II.
Zatrzymajmy się nieco przy tej ostatniej postaci, przy Świętym Papieżu Polaku. W Fatimie w 1982 roku powiedział o Różańcu: „to modlitwa, w której Maryja czuje się szczególnie zjednoczona z nami. Sama modli się z nami. Tą modlitwą zostają objęte sprawy Kościoła, stolicy św. Piotra, sprawy całego świata. Nade wszystko grzesznicy, aby się nawrócili i zbawili, a także dusze w czyśćcu”. Papież Polak poświęcił Różańcowi list apostolski „Rosarium Virginis Mariae” w 2002 roku, w którym ogłosił dodanie nowej części Różańca – Tajemnic Światła. Ten sam rok był w całym Kościele Rokiem Różańca.
Do tego pięknego Listu Jana Pawła II warto wracać. Pisał on o Różańcu m.in. tak: „patrząc powierzchownie na to powtarzanie, można by traktować różaniec jako praktykę jałową i nużącą. Jednak do zupełnie innych wniosków można dojść, kiedy uzna się go za wyraz nigdy nie znużonej miłości, która ciągle powraca do ukochanej osoby z gorącymi uczuciami, które, choć podobne w przejawach, są zawsze nowe ze względu na przenikającą ją czułość” (nr 26). W podobnym tonie o Różańcu pisała też siostra Łucja: „Kiedy spotykają się ludzie zakochani, powtarzają jedno i to samo: kocham cię! Tym, czego brakuje ludziom zarzucającym Różańcowi monotonność jest właśnie miłość; wszystko zaś, czego nie czyni się z miłości, nie ma żadnej wartości”. Odmawianie Różańca więc w oczach zarówno Jana Pawła II, jak i Łucji jest nieustannym powtarzaniem Bogu: kocham Cię. Niektórzy też każdą „zdrowaśkę” ofiarują za kogoś innego, modlą się za konkretnych ludzi bądź konkretne sprawy. Takie rozwiązanie sprawia, że modlitwa różańcowa nie jest ani nużąca ani monotonna.
Kiedyś zapytano Łucję, dlaczego akurat Maryja prosiła o Różaniec, a nie np. o codzienne uczestnictwo we Mszy świętej. Odpowiedziała ona, że dla dzieci udział w codziennej Eucharystii był trudny, wręcz niemożliwy. Natomiast „odmawianie Różańca jest dostępne dla każdego – dla biednych i bogatych, mądrych i nieuczonych, wielkich i małych; każdy dzień ma dwadzieścia cztery godziny, jakże to niewiele, jeżeli poświęcimy jeden tylko kwadrans życiu duchowemu, naszemu wewnętrznemu i zażyłemu spotkaniu z Bogiem”. Z prostotą Łucja przekonuje, że modlitwa różańcowa jest owocna, bo „gdyby tak nie było, Nasza Pani nie zalecałaby go tak mocno”. „Zwyczajny fakt wzięcia różańca do ręki, aby go odmawiać, jest już przypomnieniem sobie Boga, a wspomnienie w każdej dziesiątce jednej tajemnicy z życia Chrystusa jest już ich ciągłym przypominaniem”.
Na koniec przytoczmy słowa kanonizowanego w zeszłym roku św. Bartłomieja Longo, apostoła różańca: „O, błogosławiony różańcu Maryi, słodki łańcuchu, który łączysz nas z Bogiem; więzi miłości, która nas jednoczysz z aniołami; wieżo ocalania od napaści piekła; bezpieczny porcie w morskiej katastrofie! Nigdy cię już nie porzucimy. Będziesz nam pociechą w godzinie konania. Tobie ostatni pocałunek gasnącego życia. A ostatnim akcentem naszych warg będzie Twoje słodkie imię, O Królowo Różańca z Pompei, o Matko nasza droga, o Ucieczko Grzeszników, o Władczyni, Pocieszycielko Strapionych. Bądź wszędzie błogosławiona, dziś i zawsze, na ziemi i w niebie”. Nie wypuszczajmy z rąk różańca.



