Homilia księdza Biskupa Szymona Stułkowskiego na Wałach Jasnogórskich – 14 sierpnia 2025

Podczas Mszy Świętej wieńczącej 44. Pieszą Pielgrzymkę Diecezji Płockiej na Jasną Górę, Ksiądz Biskup Szymon Stułkowski skierował do pielgrzymów słowa pełne wdzięczności, zachęty i refleksji. Nawiązując do biblijnych obrazów wędrówki Izraela, cudu w Kanie Galilejskiej oraz opiekuńczego cienia Maryi, przypomniał, że pielgrzymka jest szkołą wiary, nadziei i braterskiej miłości, a jej owoce powinny przenikać codzienne życie wspólnot parafialnych:

Siostry i bracia, kiedy pierwszy raz jako biskup celebrowałem Mszę Świętą tutaj, na Wzgórzu Jasnogórskim, witając pielgrzymów, zacytowałem słowa jednego z przewodników pierwszych pielgrzymek. Zapytał mnie: „Czy wiesz, do jakiej sceny biblijnej podobne jest kazanie na pielgrzymce?” Tak myślałem, myślałem… „Nie wiem.” A on mówi: „Do modlitwy Jezusa w Ogrójcu — jeden się poci, a reszta śpi.”

Jesteśmy wszyscy zmęczeni drogą, więc jak ktoś przyśnie, to proszę sobie nie robić wyrzutów, ale postaram się, żeby było krótko. Ja wróciłem na szlak pielgrzymi po 40-letniej przerwie. Pięć lat wędrowałem z pielgrzymką warszawą w czasach mojej formacji seminaryjnej. Ostatni raz szedłem w 1985 roku jako diakon, a potem przerwa aż do tego roku.

Pomyślałem: skoro Ojciec Święty Franciszek wzywa nas, żebyśmy byli pielgrzymami nadziei, to trzeba ruszyć także na szlak pielgrzymi. Jestem Panu Bogu wdzięczny, że udało mi się razem z Wami — i tymi, którzy jak my już przyszli tutaj, i tymi, którzy jeszcze przyjdą — przejść szlak pielgrzymi.

Jesteśmy podobni do tego ludu z dzisiejszej Księgi Jozuego: oni zwinęli swoje namioty i ruszyli za Arką Przymierza w stronę Jordanu. I Pan Bóg cudownie przeprowadził ich — tak jak wcześniej przez Morze Czerwone — tak też przez Jordan, suchą nogą.

Myśmy nie nieśli Arki Przymierza w naszych czterech wspólnotach pielgrzymkowych, ale na czele każdej pielgrzymki szedł krzyż. Za krzyżem szliśmy, czyli Bóg nas prowadził — Jezus Chrystus ukrzyżowany, umęczony i zmartwychwstały. Bo wierzymy w Jego obecność, w Jego ludzie, w Kościele, i dajemy się Jemu prowadzić. Towarzyszy nam także Jego Najświętsza Matka, Dziewica Maryja, która wraz z nami pielgrzymuje na drogach wiary przez całe nasze życie.

Jesteśmy podobni do tych, których spotkaliśmy dziś w Ewangelii — w scenie cudu w Kanie Galilejskiej. Najbardziej chyba jesteśmy podobni do tych sług, którym Maryja powiedziała: „Zróbcie, co wam powie mój Syn.” A oni nalali wody i zanieśli ją do stołu.

Czytamy: „Starosta weselny, gdy skosztował wody, która stała się winem…” Co ci słudzy musieli czuć, myśląc, że niosą wodę? Czy to się nie skończy jakąś wielką awanturą? Ale zaufali — i byli świadkami cudu. A starosta weselny powiedział, że to jest najlepsze wino, zachowane aż do tej pory.

Pomyślcie, ile wody przydźwigaliście tutaj, do polskiej Kany — jak mówił Jan Paweł II — tutaj, na Jasną Górę. Każdy z nas, ja także, przyniósł swoje intencje. Każdy z nas je dźwigał. I niesamowicie wzruszałem się, kiedy idąc rozmawiałem z niektórymi z naszych pielgrzymów. Widząc ich cierpienie, ból, zmaganie się ze słabościami, mówiłem: „Może podjedziesz?”„Nie, księże biskupie, ja muszę te intencje zanieść. One są tak ważne dla mnie i dla tych ludzi, którzy mi je zawierzyli.”

Jesteśmy jak ci słudzy, którzy na prośbę Maryi przynoszą te intencje tutaj, do jej tronu, a ona przedstawia je Jezusowi. Bardzo wam za to dziękuję, że mimo bólu, cierpienia, słabości przydźwigaliśmy tutaj te intencje. I tu je zostawiamy. Wierzymy, że Pan Bóg da tym osobom, za które się modlimy, to, co najlepsze — może nie zawsze tak, jak my chcemy, ale to, co najlepsze.

Kiedy porównuję pielgrzymowanie sprzed 40 lat i dzisiaj, to coś się zmieniło, ale istota pozostała ta sama. Istotą są wierzący, kochający Boga i Maryję pielgrzymi — zmagający się z trudem drogi, rozmodleni, rozśpiewani, solidarni, pomagający sobie. Żywy Kościół w drodze, który karmi się Bożym Słowem, Eucharystią, życzliwością wzajemną i gotowością pomocy. To się nie zmieniło.

Zmieniła się natomiast cała oprawa tych pielgrzymek — dziś bardzo profesjonalna. I za to jesteśmy wdzięczni, że możemy w takich, można powiedzieć, nawet ekskluzywnych warunkach pielgrzymować. Wszystkim służbom, wszystkim naszym przewodnikom, wszystkim, którzy leczyli nasze nogi i słabości, którzy nas spowiadali, podawali nam wodę, karmili nas, wzięli nasze bagaże — wszystkim serdecznie dziękujemy. Bo dzięki nim łatwiej nam się szło za krzyżem Jezusa Chrystusa.

Na koniec, siostry i bracia, widzę, że wielu z was wybrało miejsca w cieniu. I dobrze — tak nam ciągle mówili porządkowi, gdy stawaliśmy na miejscach postoju: „Siadajcie w cieniu, pijcie wodę, zakładajcie czapki na głowy, chrońcie się przed słońcem, smarujcie twarze.” Ale część została tutaj, na krzesłach w słońcu.

Słońce zawsze przypomina nam Jezusa Chrystusa — Słońce sprawiedliwości, Światłość świata. A do tych, którzy są w cieniu — mamy w naszym Muzeum Diecezjalnym w Płocku przepiękny obraz przedstawiający Matkę Bożą na pustyni. Ten obraz ma właściwie dwa tytuły: Matka Boska Arabska albo Sen Jezusa na pustyni.

Maryja siedzi na piasku i osłania przed promieniami słońca. Ubrana jest w ciemne szaty, głowę ma zasłoniętą. Widać jej piękną twarz i dłonie z obrączką na palcu. A na piasku leży Dziecię Jezus, zawinięte jakby już w całun grobowy. Rączki ma rozłożone jakby z obrysu małego krzyża. I Maryja rzuca na Jezusa cień w kształcie krzyża.

Albert Aublet, Francuz, namalował ten obraz. Oryginał jest w naszym Muzeum. Z okazji jubileuszu naszej diecezji — 950-lecia — zapraszam do Płocka, żeby ten obraz zobaczyć. Można go też kupić w różnym formacie, aby mieć w domu.

Myśmy szli także w cieniu Maryi. Ona osłaniała nas przed wszelkimi niebezpieczeństwami i osłania wszystkich, którzy z czcią zwracają się do niej.

Siostry i bracia, razem z naszą bratnią diecezją łomżyńską dziękujemy Panu Bogu — oni za 100 lat, my za 950 lat — za lata istnienia naszych diecezji. Dziękujemy Bogu za to, że piszemy razem dzieje wiary dalej. Myślę, że to, co zrobiliśmy w tych czterech pielgrzymkach, to jest wielka szkoła pisania wiary dalej.

Bardzo wam za to dziękuję i proszę, abyśmy przenieśli to doświadczenie żywego Kościoła do naszych wspólnot parafialnych. A Maryja, Matka Kościoła, Oblubienica Ducha Świętego, niech nam towarzyszy i wyprasza potrzebne łaski.

Amen.

Facebook
WhatsApp
Email
Ostatnie posty
Obserwuj nas również na:
Scroll to Top