W Głogowcu od lat jest tradycja zawierania sakramentu małżeństwa przez pielgrzymów. W tym roku niestety, żadna para nie miała tego w planach. Spotkaliśmy jednak na trasie małżeństwo z czwórką dzieci, które dwadzieścia jeden lat temu przyrzekało sobie tutaj miłość. Nie łatwo było z nimi porozmawiać, ponieważ nieustannie ktoś podchodził i pytał czy idą dalej. Widać było, że zarażają swoją otwartością i radością. Ale wróćmy do początku.

Nie poznali się na pielgrzymce, lecz wcześniej na oazie. Później po prostu razem wędrowali z Płocka w jednym kierunku. Brat już od czwartej klasy podstawówki pojawiał się na pątniczym szlaku. Niejednokrotnie podkreślają, że pielgrzymka jest dla nich bardzo naturalnym środowiskiem. Może m.in. dlatego ten szalony - zdaje się niektórym pomysł, był dla nich czymś normalnym. Mają teraz szczególne miejsce, do którego mogą wracać już ze swoimi dziećmi, które idą śladami rodziców na Jasną Górę. Po zawarciu sakramentu małżeństwa, młodzi ruszają dalej w trasę. Widok panny młodej w białej sukni i adidasach może wielu dziwić, ale w takich właśnie "nietypowych" strojach małżonkowie wchodzą do Częstochowy.

Na koniec zapytałam o przesłanie dla pielgrzymów w związku z ich wyborem. Chyba śmiało mogę powiedzieć, że mieli podobny komunikat. Po prostu ważne jest by ludzie byli związani z modlitwą i czuli ducha nie tyle pielgrzymki, ale Ducha Bożego. Wtedy będą chcieli identyfikować się z wartościami, które przedstawiają. Brat dodaje, że dobrze jest mieć takie miejsce do którego można wrócić, czego nie ma w zwyczaju przy tradycyjnym ślubie.

Śluby w Głogowcu są czymś szczególnym i można spojrzeć na nie w szerszej perspektywie niż ten jeden jedyny dzień. Nie dość, że pary na szlaku doświadczają podróży i zmagań, ślubują przebycie razem, jeszcze niejednej wspólnej drogi. Chwała Panu!

Karolina Kędzia