Dzień piąty. Dziś trochę inaczej. Przeżywamy ten dzień w duchu pokutnym. Po wczorajszym nabożeństwie z sakramentem pojednania bardzo wiele Braci i Sióstr przystąpiło do Komunii świętej. Gdyby nie kapłani i ich posługiwanie nie moglibyśmy w pełni korzystać z Łask Bożych. Modlimy się za nich i o nowe powołania. Droga Krzyżowa, rozważania, medytacje, trochę więcej zadumy. Tematem dnia jest mądrość, o której mówił podczas kazania ks. Jacek Wichorowski:
"Wielu ludzi nie zrozumie dlaczego pielgrzymujemy. Po co ten wysiłek i trud. Według standardów tego świata i jego mądrości to nie ma sensu. Przecież wszyscy mówią nam dziś, że jesteśmy po to na świecie, aby się bawić i jak najwięcej mieć w życiu radości i przyjemności. Na pielgrzymce słyszymy jednak Słowo Boże:"ziarno pszenicy,aby wydało plon musi obumrzeć.'' Słowa te mamy odnieść do nas samych. Co to znaczy obumrzeć, aby wydać plon? To jest zupełnie coś innego niż mądrość tego świata. Obchodzimy dzisiaj, wspomnienie św. Wawrzyńca. Był odpowiedzialny w kościele za sprawy materialne, za dobra kościoła. Kilka dni przed nim zginął jego przełożony- Papież Sykstus. Wawrzyniec miał możliwość uniknięcia tej śmierci, ale nie zrobił tego i tę śmierć przyjął. Są także świadectwa, że w Collegium Jezuickim we Wiedniu koledzy bardzo mocno dokuczali św. Stanisławowi Kostce za to, że się modlił. Za to,że był wierny Bogu. Ci koledzy przyznawali, że nawet kopali go po całym ciele, żeby się przestał modlić. To jest zderzenie mądrości i logiki tego świata z logiką Bożą. Mądrość tego świata jest głupstwem u Boga, dlatego dobrze byłoby zapytać siebie, czy ja szukam w moim życiu Bożej mądrości. Czy dla mnie mądrością jest to, co mówi mi świat, czy to co mówi mi Pan Bóg. Wierzę temu co mówi mi świat, czy temu co mówi mi Pan Bóg. Czy chcę żyć według zasad tego świata, czy chcę żyć po Bożemu. Bo do wyższych rzeczy jestem stworzony."
Pogoda była po naszej stronie. Wytchnienie po wczorajszych upałach. Na obiedzie spotkaliśmy rowerową pielgrzymkę z Ełku. W Łasku jak co roku bardzo serdecznie nas ugoszczono.Mogliśmy odczuć wielkie wsparcie i rodzinne ciepło ze strony mieszkańców i wszystkich osób zaangażowanych.Obiad przygotowało dla nas wojsko.Za wszelkie dobro i ofiarność Bóg zapłać. Możemy zapewnić, że będziemy o Was pamiętać w naszych modlitwach. Nareszcie upragniony znak - "Częstochowa 94''. Pamiątkowe zdjęcie, przypływ motywacji i radości.Bez większych przeszkód docieramy na nocleg w Buczku. Mieszkańcy wyszli nam na powitanie. Na polu namiotowym miła niespodzianka - Nie ma komarów. Po odśpiewaniu Apelu, pielgrzymkowe wypominki. Modliliśmy się za naszych bliskich, którze odeszli i zmarłych pielgrzymów.Teraz wracamy do namiotów