Mija kolejny siódmy dzień naszego wędrowania. Poranek niestety deszczowy. Dopiero w południe dało się widzieć wychodzące słońce i lekkie przejaśnienia. Mimo deszczu plan dnia nie uległ zmianie i zgodnie z nim na pierwszym postoju odbyła się Eucharystia. Zaraz po zakończeniu ruszyliśmy w drogę. Po kilku godzinach marszu pod zachmurzonym niebem doszliśmy w końcu na wyczekiwany ciepły obiad w Sulmierzycach, przygotowany przez ks. proboszcza i mieszkańców. Bardzo jesteśmy Wam wdzięczni za ta serdeczne przyjęcie i pyszny posiłek. Bóg zapłać! Najedzeni, napojeni i uzbrojeni w nowe siły powróciliśmy na trasę. Do końca dnia już nie padało. To co mokre w większej części zdążyło wyschnąć. Przed godziną 19.00 dotarliśmy na nocleg do Dubidz.

Dzisiejszy dzień, a raczej wieczór to taki początek końca. Tradycyjnie dziś apel jasnogórski odbył się indywidualnie w każdej grupie. Zawsze jest to czas podsumowania i podziękowań. Zostały jeszcze tylko dwa dni. Jutro czeka nas ostatni przed wejściem do Częstochowy nocleg.