Odpowiedzi i cennych wskazówek mogliśmy usłyszeć podczas jednej z dzisiejszych konferencji, którą wygłosił nam ks. Grzegorz Sieczka.

Czym w naszym życiu jest zakochanie? Mówi się potocznie, że zakochanie to taki stan, w którym czujemy motyle w brzuchu, widzimy wszystko przez różowe okulary, ale zakochanie, jak podkreślił ks. Grzegorz „może  być też takim środkiem znieczulającym” powodującym w nas rodzaj pewnego uśpienia, przez które tracimy orientację w terenie i nie potrafimy obiektywnie ocenić siebie,drugiego człowieka oraz sytuacji, w której się znajdujemy.W stanie zakochania jesteśmy gotowi całkowicie poświęcić się tej drugiej osobie, jesteśmy gotowi zrobić dla niej wszystko, zapewnić większość jej potrzeb. Pamiętać jednak musimy o tym kim jesteśmy, skąd pochodziły, z jakim bagażem wejdziemy w dany związek – zaznacza ks. Grzegorz. Często jest tak, że wchodząc w związek nasze oczekiwania wobec drugiej osoby przesłaniają nam „połowę szczęścia”, które to my winniśmy wnieść we wspólną relację.–pół szczęścia, które oczekuje od tej drugiej osoby, to za mało, aby stworzyć szczęśliwe małżeństwo na całe życie – zaznacza ksiądz. Dlatego ważne jest byśmy mieli świadomość własnej tożsamości. Każdy z nas wywodzi się z różnych domów, rodzin, a co za tym idzie wynosi z nich odmienne doświadczenia, nie zawsze dobre. Bywa, że często są to tak traumatyczne przeżycia przez które później szukamy u tej drugiej osoby tego, czego nie otrzymaliśmy w dzieciństwie. – dlatego ważne jest, ze zanim zaczniemy jakiś związek, to warto jest uświadomić sobie własne potrzeby, to czego oczekujemy od drugiego człowieka, co jest taką moją dobrą stroną, ale i ciemną – mówi ks. Sieczka.To kim jesteśmy nie zaczyna się od poznania, ale od niemalże naszych narodzin – dodaje.

W swojej wypowiedzi ks. Grzegorz przytoczył też schemat wspominany przez ojca Kozackiego tzw. schemat sześciu „z” tj. zainteresowanie, znajomość, zaangażowanie, związek, zaręczyny i zaślubiny. Zainteresowanie łączy się ze sferą cielesną, dlatego używa się tego powiedzenia, że ktoś nam wpadł w oko. Przez to też rodzi się w nas chęć poznawania tejże osoby. Jest to ważny etap, w którym nie chodzi tylko o biologię. Budzi się pragnienie takiego wewnętrznego poznania drugiej osoby. Rodzi się zatem znajomość. Nie oznacza jednak ona od razu chęci bycia z kimś. Dopiero z bliższej znajomości tworzy się potrzeba zaangażowania. Kolejno następuje związek ale nie na wyłączność. Na wyłączność dopiero w małżeństwie. Chodzi o to by nie czuć się osadzonym emocjonalnie – podkreśla ks. Grzegorz. Bycie z kimś w związku nie oznacza braku przyjaciół – dodaje. To małżonkowie winni być tylko dla siebie. Kolejny etap do dostrzeżenie tego, że chcemy być ze sobą już do końca życia. Ile winien trwać okres narzeczeństwa? Skoro jesteśmy zdecydowani na bycie ze sobą, etap ten powinien trwać do czasu załatwienia wszystkich formalności. W tym wszystkim musimy pamiętać o obecności Chrystusa i to na Nim winniśmy opierać nasz związek.

Bracia i siostry na podsumowanie tego tekstu przychodzi mi na myśl jedno stwierdzenie - jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu i jeśli Jemu powierzymy nasze życie, nasze decyzje, problemy, możemy mieć pewność, że wszystko potoczy się tym właściwym torem... :)

Śpijcie dobrze!

Gruzik