Wczoraj pisaliśmy, że pogoda nas nie zawodzi, hmmm...chyba za wcześnie się pochwaliliśmy.. Na niebie do południa było słońce ale na ostatnim odcinku trzeba było sięgnąć po płaszcze z plecaka. Deszcz nie przeszkodził nam w świetnym nastroju dalej pielgrzymować.

Już o 5 rano na polu namiotowym słychać było pierwsze krzątanie. Złożyliśmy namioty i wyruszyliśmy w dalszą drogę z Lutomierska. Rankiem tradycyjnie odśpiewaliśmy godzinki i księża wprowadzili nas w temat dnia. Maryja, przybytek Ducha Świętego - są to słowa, które odgrywały ważną rolę dnia dzisiejszego. Wskazują na otwarcie Maryi na Ducha Świętego i na życie zgodne z wolą Bożą. Pierwszy odpoczynek, połączony z Mszą Świętą, odbył się w Wodzieradach. Ksiądz Janusz Nawrocki wygłosił do nas piękna homilię w której nawiązał m.in. do zburzenia Kościoła w Modlinie Twierdzy przez władze komunistyczne. W czasie Mszy Świętej pielgrzymi zlożyli ofiarę na nowo budujący się kościół w tym właśnie miejscu. Zebraliśmy 7450zł.Ta Msza była też wyjątkowa, ponieważ 83 osób oddało się Maryi przyjmując Szklaplerz Karmelitański. Przyjęcia dokonuje się tylko raz w życiu i jest ono równoznaczne z dołączeniem do rodziny karmelitańskiej. Posiadając szklaplerz mamy obowiązki, które bez wyjątku musimy spełniać, ale w zamian za to Matka Boża obiecuje, że osoby noszące Szkaplerz nie umrą w grzechu ciężkim. 

Po Mszy Świętej pokonywaliśmy kolejne kilometry. W Łasku zjedliśmy pyszny obiad przygotowany przez naszą kuchnię oraz mieliśmy okazję wejść do wspaniale odrestaurowanego Kościoła.

Częstochowa 94 - to właśnie ten znak mijaliśmy po obiedzie. Było małe zamieszanie, ponieważ nasi pielgrzymi musieli obowiązkowo uwiecznić tą chwilę na fotografii. Wysłali zdjęcia do rodziny, chwaląc się, iż jest już tak blisko. W Buczku rozbiliśmy namioty, "szybki prysznic" i razem z całą wspólnotą odśpiewaliśmy Apel Jasnogórski podczas którego modliliśmy się za zmarłyvh pielgrzymów. Co będzie jutro? Co nas czeka? Jaka pogoda? Dowiecie się już jutro.

M. Rutkowska