Brat Dariusz rozpoczął swoją przygodę z pielgrzymką w 1987 roku, później z przyczyn losowych musiał ją zakończyć . Po 30 latach wraca do przemierzania wspólnie szlaków na Jasną Górę.

 

Oliwia: Jak wiele pielgrzymek ma brat za sobą?
Dariusz: To moja 4 pielgrzymka. 3 pielgrzymki szedłem 30 lat temu. Teraz po latach, wracam na trasę do Matki Bożej.

O: Co spowodowało tak długą przerwę?
D: Praca, założenie rodziny, codzienne obowiązki ,to było główną przyczyną przerwania pielgrzymek.

O: A co skłoniło Brata do powrotu ?
D: Czułem chęć powrotu już o wiele wcześniej. Zawsze jednak ,,coś" wypadało i odkładałem ją na następny rok. Na pielgrzymkę nigdy nie było czasu. W pewnym momencie powiedziałem: ,,nie, idę". To było 7 lat temu. Wtedy jednak dowiedziałem się, że muszę przejść poważną operację i moje plany znów się nie powiodły. Po operacji, każdego roku czułem jednak coraz większą chęć powrotu do pielgrzymki. Na początku tego roku oznajmiłem żonie, że w sierpniu idę na pielgrzymkę.

O: Czyli można wrócić do pielgrzymek, nawet po 30 letniej przerwie?
D: Można. Uważam, że jeśli ktoś naprawdę czegoś chce, to może osiągnąć w życiu wszytko.

O: Skąd brat zaczerpnął motywację?
D: Zmotywowali mnie moi znajomi, którzy paradoksalnie nie wierzyli, że wytrzymam więcej, niż 2 dni. Bogu dziękuję dziś za dzień 6. Najbardziej krytyczny okazał się dzień 2. Wtedy pomyślałem, że doczekam rana i to ono pokaże mi, czy dam radę na jeszcze jeden dzień. Od tej chwili postanowiłem że nie opuszczę ani jednego dnia. Będę szedł dotąd, dokąd znajdę w sobie jeszcze dość siły. A te 2 ostatnie dni już jakoś dam radę.

O: Musi być jednak taka nadrzędna motywacja, z której czerpię Brat tyle siły.
D: Muszę dojść do Jasnej Góry. Paść przed obliczem Matki Bożej i podziękować jej za wszystkie dary, które otrzymałem. Moje dzieci wyszły cudem z wypadku samochodowego, ja dostałem drugą szansę na życie. Jak już wcześniej powiedziałem jestem po poważnej operacji, nie mam jednego płuca i ciężko mi się idzie. Żona chciała jechać do Częstochowy samochodem, ja jednak wolałem iść pieszo - trzeba ponieść jakąś ofiarę . A za rok wydaje mi się, że pójdzie i żona i syn.

O: Po tak poważnej operacji nie bał się brat iść w 30 stopniowym upale?
D: Troszkę bałem się, że w pewnym momencie zabraknie mi siły i będę uciążliwy dla grupy.

O: Wrócę jeszcze do pielgrzymek 30 lat temu, jak one wówczas wyglądały?
D: Bardzo się różniły od tych, które mamy teraz. Przede wszystkim teraz jest lepsza organizacja, postoje w miłych miejscach, zostały powołane różne służby. Teraz wszytko, prócz pogody jest zapewnione. Zauważyłem jedynie, że idzie znacznie mniej osób. Kiedyś szło ich o wiele więcej.

O: A co zmotywowało Brata do pierwszej pielgrzymki?
D: Zostałem namówiony przez moje koleżanki. One wróciły po kilku dniach, wtedy dużo padało, a mi udało się dotrwać do końca. I tak to się zaczęło... Pielgrzymka to piękne przeżycie, człowiek zaczyna po niej inaczej żyć, inaczej myśleć. Zmienia się wnętrze człowieka.

O: Czy w przyszłym roku spotkamy Brata, wśród innych pielgrzymów?
D: Jeśli pozwoli mi na to zdrowie, to sądzę, że tak. Co prawda mam jeszcze w planach uczestniczyć w pielgrzymce do Wilna, do Matki Boskiej Ostrobramskiej.

O: Dziękuję Bratu bardzo, za wywiad.
D: Ja również dziękuję.

Oliwia D.Roman