Czy jesteś gotowy wyjść z łodzi jak Piotr? Czy jesteś gotowy zostawić sieci jak synowie Zebedeusza? „Czy zdajesz sobie sprawę z tego, ze Twoje imię jest znane Komuś, kto je bardzo umiłował?” pytał w dzisiejszej homilii neoprezbiter Michał Guzek.

Nie ulega wątpliwości, że problem poruszony przez młodego kapłana dotyczy każdego z nas. Każdy z nas ma marzenia, każdy z nas ma ambicje, każdy chce być szczęśliwy. Niejednokrotnie wydaje nam się, że drogę do naszego szczęścia znamy najlepiej. Nie umiemy, a często również nie chcemy zrozumieć, że jest Ktoś, kto tę drogę zaplanował w najlepszy możliwy dla nas sposób. Najważniejsze jest abyśmy pamiętali jaki jest cel tej drogi. Z całą pewnością jest to zbawienie. „Czy mam świadomość tego, ze to Bóg włączył mnie w swój plan zbawienia?” Jak powiedział ks. Guzek znaki tego planu możemy obserwować w otaczającej nas rzeczywistości. Nawiązał do niedawno zakończonych Światowych Dni Młodzieży, które dla młodych chrześcijan z Polski i całego świata były czasem radosnego przeżywania wiary w zmartwychwstałego Chrystusa. Dodał również, że kolejnym znakiem jest pielgrzymka, w której obecnie uczestniczymy. „I to właśnie dzisiaj, Bóg przyjdzie do nas tutaj pod postaciami Chleba i Wina. On daje swoje Ciało i Krew bo tak nas właśnie ukochał, byśmy mieli Zycie wieczne. I o tej właśnie Miłości mówi w dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus do swoich uczniów. Mówi o swojej męce, śmierci ale i o zmartwychwstaniu. Uczniowie jednak są zasmuceni. Dlaczego? Być może mięli już swój plan, związany z Panem Jezusem. Dla Niego zostawili swoje domy, rodziny i szukali swojego miejsca w Królestwie Bożym, ale były to plany jeszcze odmienne od tych, o których mówił im Pan Jezus.”

Podobnie jak uczniowie Jezusa i my bywamy zasmuceni Bożym planem co do nas. Lęk, niepokój i brak zaufania. Takie uczucia towarzyszą nam, kiedy „idealny pomysł na życie” różni się od pomysłu Pana Boga. „ Jezus zaraz przemówił do nich: Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się! Na to odezwał się Piotr: Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie! A On rzekł: Przyjdź! Piotr wyszedł z łodzi, i krocząc po wodzie przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: Panie, ratuj mnie!” Podobnie jest z nami. Pragniemy bliskości z Bogiem, jednak gdy wymaga ona od nas pewnego ryzyka, poświęcenia boimy się. Nie chcemy opuszczać bezpiecznej, komfortowej łodzi. „Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: Czemu zwątpiłeś, małej wiary? Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył.”

Choć nie zawsze w to wierzymy, Bóg nigdy nie zostawia nas samych.

Bryan & Gruzik