Siostry i bracia!

„Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść czy też do wszystkich?” – pyta Jezusa w dzisiejszej Ewangelii nieco skołowany Apostoł Piotr. Jezus mówi zawsze osobiście do nas i zawsze do wszystkich. Mądrością jest odczytanie tego co Bóg mówi do mnie. A Bóg mówi przede wszystkim przez swoje Słowo, ale też przez ludzi, wydarzenia, zjawiska. W teologii jest taki termin „znaki czasu”. Czyli czas i miejsce, w którym żyjemy i jesteśmy może nam dawać znaki od Pana Boga. Trochę parafrazując słowa Piotra, chcę dziś zapytać: co chcesz nam, pielgrzymom zdążającym na Jasną Górę, Panie powiedzieć w tym szóstym dniu naszego wspólnego pielgrzymowania?

Na pewno przez temat dnia: Duch, który uczy modlitwy, chcesz nam Panie powiedzieć , żebyśmy byli ludźmi modlitwy. Abyśmy prosili Ducha Świętego, aby nauczył nas się modlić. Abyśmy nigdy nie przestali się modlić, szukać Cię na modlitwie.

Dzisiejszy dzień kończy się tradycyjnie Apelem Patriotycznym, czyli modlitwą za naszą ojczyznę. Przez ten znak chcesz nam powiedzieć, żeby troska o ojczyznę była dla nas ważna. Dziś prosimy cię Panie naucz nas miłować Polskę, żeby była bliska naszemu sercu. Co jest bliskie naszemu sercu? To co dobrze znamy. Jak z człowiekiem. Bliższy naszemu sercu staje się ten kogo lepiej znamy. Żeby ojczyzna nie była pustym słowem trzeba znać jej historię.

 I to pora na kolejny znak. W tym roku przypada okrągła 75 rocznica powstania warszawskiego, więc zatrzymajmy się na tym fragmencie naszej bogatej polskiej historii. W zeszłym roku pojawiła się na rynku książka pod tytułem „duch 44” opisująca 10 księży kapelanów uczestniczących w powstaniu. Niektórzy z nich polegli w powstaniu. Jak ksiądz Tadeusz Burzyński, który zginął od razu pierwszego sierpnia idąc z najświętszym sakramentem do rannych powstańców, a niektórzy przeżyli je i doczekali później starości. Nie boję się określania bohaterscy kapłani. Zawsze tacy byli historii Polski i tacy są. Odważni, głęboko wierzący, kochający z poświęceniem drugiego człowieka. Skąd się biorą tacy księża? Skąd byli tacy w powstaniu Warszawskim? Ośmielę się postawić tezę, że całe życie się dorasta do świętości, heroizmu, wielkiej wiary. Czasem to dojrzewanie przebiega spokojnie, a czasem gwałtownie przyspiesza. Opowiem wam dziś o jednym z bohaterów tej książki.

 Ksiądz Jan Zieja. Jeśli ktoś zna dobrze książkę „Kamienie na szaniec” Aleksandra Kamińskiego to jest tam scena z pogrzebu poległych w akcji pod arsenałem. Pierwsze słowa kazania, które tam ksiądz Jan wypowiedział brzmiały „Nie ma śmierci w czasie wojny”. Był już dojrzałym mężczyzną po czterdziestce, ale doświadczenie wojny nie było mu już obce. Wyświęcony na kapłana dokładnie 100 lat temu, w 1919 roku, już rok później, podczas wojny polsko-bolszewickiej zgłasza się do wojska na kapelana. Wraca z tej wojny z krzyżem walecznych. Ma rozterki dotyczące zabijania. Zapisuje takie słowa „żołnierz Polski wziął karabin do ręki po to aby już nigdy go nie brać”.

Po Pierwszej Wojnie Światowej pracuje w Warszawie. Co go charakteryzuje? Jest przesiąknięty chrześcijańskim miłosierdziem. Pewnego dnia słucha spowiedzi dziewczyny, która została przyłapana na seksie w parku. Obsmarowały ją gazetowe szmatławce. Kilka dni później dziewczyna popełnia samobójstwo. Ksiądz Zieja prowadzi katolicki pogrzeb, choć wtedy samobójcy nie mieli do tego prawa. Zostaje wezwany na dywanik do kardynała Kakowskiego i upomniany. Wychodząc trzaska drzwiami i mówi „za miłosierdzie sąd kościelny?” .Wkrótce poznaje Różę Czacką, opiekunkę niewidomych w Laskach. Na długie lata z wiąże się z tym miejscem jako kapelan zakładu dla ociemniałych.

Szuka w swoim życiu idealnego życia chrześcijańskiego. Wstępuje nawet do kapucynów, ale po dwóch miesiącach rezygnuje widząc, że zakonnikom daleko do ideału ubóstwa chrześcijańskiego. Na znak protestu przeciwko zamachowi majowemu i rozlewaniu krwi polskiej przez Polaków wyrusza na pieszą pielgrzymkę do Rzymu bez grosza i paszportu. Zatrzymują go dopiero w Wiedniu tuż przed wybuchem II Wojny Światowej. W jednym wvkazań do żołnierzy mówi „Powiem wam co jest największą siłą polskiego żołnierza. Jest nią jego miłość do rodziców do żony i dzieci do swojego kraju”. Po klęsce wrześniowej trafia do obozu. Jest także poproszony przez Niemców o mszę dla żołnierzy niemieckich. Przed mszą spowiada ubrany w polski mundur i wysłuchuje prośby o rozgrzeszenie żołnierzy w mundurach ze swastyką. Po zwolnieniu z obozu szybko angażuje się w działalność konspiracyjną. Zostaje kapelanem Szarych Szeregów i jako kapelan idzie do Powstania.

Jak po latach oceniał powstanie Warszawskie? „Kapitału duchowego, jaki został zgromadzony dzięki wielkiej ofierze z życia, którą złożyli warszawscy powstańcy, nie wolno zmarnować. Należy go wykorzystać do budowy wolnego i dostojnego życia narodu”. Piękne określenie: kapitał duchowy. Czyż nie jest to podobieństwo z nami pielgrzymami? Zbierajmy to jak najwięcej duchowego kapitału i nie zmarnujmy go w codziennym życiu. Pielgrzymka też jest znakiem dla nas. Amen