Chyba każdy z nas czytał choć raz w życiu 16 rozdział ewangelii Janowej… Mowę pożegnalną.. Ewangelię w której Jezus mówi „pożyteczne jest dla Was moje odejście” i dodaje, że pośle pocieszyciela, który przekona świat o grzechy… o sprawiedliwości… i o sądzie.” I co z tego Przyjścia zostało? Jaki ono ma dziś sens? Pozwolę sobie Jacku – Księże Przewodniku, powiedzieć, że dzisiejszy temat dnia, który brzmi „Duch, który przekonuje o grzechu” powinien brzmieć raczej, „Duch, który chce, który pragnie przekonać o grzechu”. Dlaczego tak? Bo współczesny świat, żyje tak jakby nie wierzył w Niego! Bo współczesny człowiek sam wie najlepiej.

 

To na naszych oczach wyrastają i rozwijają się nowe, chore ideologie, które zaprzeczają czy wypaczają takie wartością jak miłość, szacunek, troska, życie, rodzina, starość czy śmierć. I dlatego Duch Święty jest nam wszystkim dziś bardziej potrzebny niż kiedykolwiek wcześniej. Duch Pocieszyciel, który przekona świat, przekona nas o grzechu… Od kilu miesięcy mieszkam i żyje wśród osób starszych i chorych w Domu Seniora Leonianum w Sikorzu. Na co dzień patrzę na ich zmaganie z cierpieniem, chorobą, zachowaniem godności i widzę tam tylko jedną „ideologię” – ideologię mocy krzyża, który góruje w naszej kaplicy. Krzyż, który jest im tak bliski poprzez ich cierpienie, ból, a często osamotnienie bliskich. Krzyż do którego dojrzeli poprzez często niełatwe doświadczenia życiowe. Ale, też krzyż który świadomie biorą na swoje ramiona każdego dnia i wreszcie krzyż, którego wciąż się uczą… Jedną z takich ważnych, mocnych lekcji ideologii krzyża było Triduum paschalne i wieczorne czuwania przy grobie… I niezapomniane chwile wieczornych adoracji, które Mieszkańcy Domu spędzali w ciszy. Tylko Oni i On. Wymownym było, jak część z nich chciała by wózek postawić przy samym grobie, tak by mogli go dotknąć. I trwali w ciszy wpatrzeni na przemian w figurę leżącą w grobie, monstrancję z Najświętszym Sakramentem i w krzyż. Tak jak by chcieli Mu powiedzieć coś ważnego i wyjątkowego, coś osobistego. A może lata doświadczeń i mądrość życia kazały im „usilnie błagać Ducha Świętego, by wszystkim kierował”, jak mówiła patronka dnia dzisiejszego św. Teresa Benedykta od Krzyża. Wszystkim kierował – ich sędziwym życiem, ich zaufaniem i wiernościom, ich lękiem, wiarą ich rodzin, wyborami ich wnuków, ale może także, by wszystkich przekonał o grzechu, ich, którzy podsumowują swoje życie i błędy, ale także ich bliskich, by tych błędów nie popełniali.

Dziś każdy z nas powinien zadać sobie pytanie, czy ja w ogóle otwieram się na działanie Ducha Świętego w moim życiu? Czy chcę by pouczył, przekonał mnie o grzechu? Czy mam odwagę tak jak Edyta Stein „usilnie błagać Ducha Świętego, by wszystkim kierował” – wszystkim! Nie tylko tym co po mojej myśli, co w moich planach czy marzeniach, ale wszystkim. Kierował tzn. też zmieniał! Tak jak Edyta Stein najpierw szukała Go zdeklarowana ateistka Edyta jako Miłości prawdziwej, a następnie pozwoliła kierować wszystkim, przez niezrozumienie i odrzucenie matki i rodziny gdy spoczął na niech w czasie chrztu, przez utratę posady wykładowcy stojącego po stronie Prawdy, przez trudne doświadczenie zakonne pokory karmelu, aż po śmierć w obozowej komorze Oświęcimia. Kierował wszystkim… zgodnie ze słowami które słyszała niejednokrotnie w zakonnym zamknięciu „Jeśli pragniesz być wszystkim, nie pragnij być kimkolwiek”.

I tak trochę przewrotnie na koniec… Gdyby poruszony dzisiejszą ewangelia ks. Jacek ogłosił na koniec mszy, że pielgrzymka wychodzi tylko w dwóch grupach. W jednej pójdą roztropni-mądrzy, a w drugiej nieroztropni-głupi, to w której grupie byście chcieli iść poszli? Albo w której byście poszli? Opatrzcie swoje lampy mocą Bożego Ducha i usilnie błagajcie, by wszystkim kierował! Tego Wam życzę! W drogę…