Ósmy dzień naszej pielgrzymki jest tak naprawdę ostatnim dniem naszej wędrówki, jeśli chodzi o typową pielgrzymkową rzeczywistość. Dziś ostatni raz spędzamy wspólnie cały dzień. Ostatni raz kładziemy się spać w namiotach, ostatni raz wzięliśmy udział we wspólnym apelu wieczornym.

Tuż po godzinie szóstej wyszliśmy spod dworku w Dubidzach. Noc ponownie okazała się dość chłodna, choć odczuwalnie lepsza od poprzedniej – tak zaczął się dobry dzień. Dzisiejszym tematem były słowa „Modlić się za żywych i umarłych”. Można powiedzieć, że jest to temat rzeka – cóż jest ważniejszego w naszej wierze od modlitwy, czyli kontaktu ze Stwórcą. Wiele razy, i w konferencjach, i podczas homilii, i w świadectwach wspominano o niezwykłej mocy modlitwy. Mówił o tym między innymi ks. Wojciech Nikodymczuk, nazywając rzeczywistość modlitewną „systemem naczyń połączonych” - jedni drugim mogę wyprosić wiele łask u Pana Boga.

Na polanie w Ważnych Młynach wzięliśmy udział w Mszy Świętej, której przewodniczył ks. Tomasz Dec. Jak powiedział „wszyscy jesteśmy dziećmi Boga, których Bóg bardzo kocha”. Bardzo trafne i „na czasie” kazanie wygłosił ks. Piotr Gadomski. Opowiedział w nim o dwóch sytuacjach , które miały miejsce podczas trwającej właśnie pielgrzymki. Pewna kobieta, rozmawiając na szlaku, bardzo narzekała na to, co się dzieje – tuby są za ciężkie, pogoda zła, etc. Kontrastowało to z wypowiedzią pewnego dziecka, które zaczęło rozmowę od słów „Wie ksiądz, jestem tu bardzo szczęśliwa.”. „A dlaczego?” odpowiedział pytaniem ks. Gadomski. „Bo mogę tutaj śpiewem uwielbiać Pana Boga, bo jestem tu z innymi, mogę iść, po prostu tu być.”. Nie potrzeba wiele, nie potrzeba luksusu i pierwszorzędnych wygód, żeby być szczęśliwym, bo szczęście płynie od Pana Boga obecnego w Eucharystii, drugim człowieku, a nawet przyrodzie.

Dzisiejszy dzień ma swoją specyfikę, jeśli chodzi o kwestię pielgrzymowania samego w sobie, a mianowicie od wyjścia z Dubidz aż do noclegu w Wierzchowisku poruszamy się niemal wyłącznie ruchliwymi drogami. Za nasze bezpieczeństwo, szczególnie w tych miejscach odpowiada służba porządkowa przypisana do każdej z grup. W tym miejscu chcielibyśmy im podziękować za bezpieczne doprowadzenie nas na przedmieścia Częstochowy. To dzięki Wam, drodzy Porządkowi, mogliśmy skupić się na modlitwie, śpiewie czy słuchaniu konferencji, przemierzając szlak. Dziękujemy!

Obiad, który zjedliśmy w Cykarzewie Starym ponownie przygotowała kuchnia pielgrzymkowa. Wśród starych (czyli doświadczonych!) pielgrzymów znany i lubiany jest ryż z jabłkiem i cynamonem oraz spaghetti, które pojawiają się w tym miejscu co roku. Za ciepły posiłek – Bóg zapłać!

Wiele elementów dnia odbyło się dziś po raz ostatni na tej pielgrzymce. Całe osiem dni wędrówki podsumował wieczorny apel, na którym przewodnik główny pielgrzymki ks. Jacek Prusiński podziękował służbom, księżom przewodnikom grup i wszystkim pątnikom. Nie zabrakło dobrego humoru i choć już jutro się rozstajemy, to dziś wyjątkowo mocno można było odczuć ducha wspólnoty wśród pielgrzymów. Po nabożeństwie odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych oraz obowiązkowym Apelu Jasnogórskim swoje słowo wygłosił do nas ks. bp Piotr Libera. Mówił o wartości sakramentu chrztu dla każdego z nas. Na zakończenie zagrał dla nas zespół Moja Rodzina wspierany przez animatorów muzycznych pielgrzymki.

Jutro ostatni, krótki odcinek, jaki dzieli nas od Jasnej Góry. To był wyjątkowy czas, za który jesteśmy Bogu wdzięczni. Dziękujemy za Wasze wsparcie i zainteresowanie oraz pozdrawiamy gorąco z Wierzchowiska!

Bryan