Kończy się drugi dzień naszej pielgrzymki ku Jasnej Górze. Upłynął radośnie wśród śpiewu, radości, a przede wszystkim modlitwy. Dzisiejszą tajemnicą dnia jest uczynek miłosierdzia względem duszy – grzesznych napomnieć. Jak zauważono – nie jest to łatwe zadanie. Wymaga szczególnej delikatności i roztropności, indywidualnego podejścia tak, aby nie urazić, aby być jednoznacznym, a jednocześnie pamiętać o szacunku do bliźniego. Trzeba pamiętać, aby nie unosić się pychą, nie poniżać, a przede wszystkim dawać świadectwo – najlepszym napomnieniem jest przykład.

Drugi dzień pielgrzymki to ponad 30 kilometrów marszu. Dzisiejszy dystans pokonaliśmy w słońcu i lekkim wietrze – pogoda sprzyjała nam od świtu aż po zmrok. Około godziny 10 rozpoczęła się uroczysta Eucharystia w Głogowcu – miejscu, gdzie tradycyjnie pobierały się zaręczone pary. Choć w tym roku nie było żadnego ślubu, to na Mszy Świętej obecne były małżeństwa, które powiedziały sobie sakramentalne „tak” właśnie w tym miejscu. Eucharystii przewodniczył biskup Mirosław Milewski, który wygłosił również homilię. Jak wspomniał – to m.in. na pielgrzymce rodziło się jego powołanie kapłańskie. „Wszyscy jesteśmy w drodze do Niebieskiej Jerozolimy – celu naszego wędrowania” mówił do pielgrzymów ksiądz biskup.

Po Mszy Świętej wyruszyliśmy w dalszą drogę – nawiedzając Dybów, a następnie Woźniaków, gdzie zjedliśmy pyszny obiad, za który serdeczne Bóg zapłać dla gospodarzy. Od lat postój w salezjańskiej parafii w Woźniakowie znany jest z tańców takich jak beligjka czy menueta, których nie zabrakło i w tym roku.

Po najdłuższym tego dnia postoju wyruszyliśmy na nocleg drogą krajową nr 60 w kierunku Glendzianówka. O 19.30 zakwaterowaliśmy się na polu namiotowym, gdzie pozostaniemy do świtu.

Niestraszny nam trud pielgrzymowania ku Matce, jednak prosimy o modlitwę, aby nasz wysiłek przyniósł Boże owoce.

Bryan