Przedostatni dzień naszej wędrówki, a tak na prawdę ostatni moment długiego marszu dobiegł końca. Rano przywitało nas chłodne powietrze, w końcu jednak dało się odczuć ciepło. Na pierwszym postoju odbyła się ostatnia pielgrzymkowa Msza Święta w miejscowości Ważne Młyny, podczas której homilię wygłosił do nas, nasz główny przewodnik pielgrzymki ks. Jacek Prusiński. Wspomniał m.in. osobę Ojca Świętego Franciszka, który w przesłaniu do młodzieży, podczas wizyty w Polsce, mówił o tym, by każdy z nas potrafił pozostawić po sobie ślad. A kiedy pozostawia się ślady? Wtedy gdy coś robimy, a nie bezczynnie siedzimy, czyli w czasie działania, a żeby działać, trzeba chcieć. Potrzebna jest jednak do tego nasza wola chcenia. Ksiądz​ Prusiński przywołał też postać św. Piotra, wychodzącego ze swojej łodzi. Na zawołanie Jezusa, zapewne mimo lęku czy zdziwienia, opuścił swoją łódź i wyszedł na wodę. Łódź można interpretować jako nasz własny świat tj. nasze przyzwyczajenia, naszą pracę itd. i znaleźć czas by usłyszeć to co mówi do nas Bóg, przyjąć Jego plan wobec nas, oderwać się od problemów. Przykład św. Piotra pokazuje nam, że jeśli zaufany, jeśli pozwolimy się prowadzić Panu Bogu, jesteśmy w stanie zrobić rzeczy, które po ludzku mogą się wydawać nie do ogarnięcia. Potrzeba także i naszej woli chcenia, o której wspomniałam wyżej. Pan Bóg nie wejdzie do nas na siłę. Zachęcam do głębszego spojrzenia na przykład przywołany przez księdza przewodnika ;)

Natomiast na apelu podsumowującym zagościli nasi płoccy klerycy, którzy upiększyli te ostatnie wspólne spotkanie śpiewem. Na apelu był obecny także ks. bp. Mirosław Milewski. 

A już jutro ks biskup wchodzi z namii na Jasną Górę :)

Dobrej nocy!